Jak zbudować bazę mailingową?

0

Mail może wydawać się przestarzałym kanałem marketingowym, ale jedynie osobom, które nie mają praktyki w branży reklamowej. Zarówno statystyki, jak i doświadczenie jasno wskazują, że mailing jest nadal bardzo skutecznym sposobem na promowanie towarów i usług. Aby jednak wystartować z kampanią mailową, musisz najpierw zgromadzić bazę odbiorców. W jaki sposób to zrobić?

Zaoferuj korzyść za podanie maila

Twój cel jest jasny: chcesz zbudować bazę mailingową, a następnie prowadzić skuteczną komunikację z klientem, by zachęcić go do kupna. Pytanie jednak, jaki cel ma mieć Twój klient? Jaką korzyść jesteś w stanie zaoferować użytkownikowi w zamian za podanie maila? To prawda, że zapisanie się do listy niewiele kosztuje, ale nikt nie zrobi tego charytatywnie. Co więcej, większość użytkowników potrzebuje dobrego powodu, ponieważ obawia się, że będziesz zasypywać ich SPAM‑em. Musisz znaleźć sposób na przekonanie odbiorców.

Możliwości jest wiele, a któraś z nich na pewno będzie odpowiednia dla Twojego biznesu. W zamian za podanie maila i zgodę na przesyłanie informacji marketingowych możesz przykładowo zaproponować:

  • Interesujący poradnik dotyczący branży, w której działasz
  • Darmowy produkt – jednorazowo lub cyklicznie dla zapisanych do bazy
  • Zniżkę na wybrane produkty lub całość oferty dla każdego, kto poda adres e-mail

Oczywiście pamiętaj, że korzyści muszą być realne. Postaw się na miejscu klienta i zastanów się, czy chciałbyś otrzymać taki prezent. Jeżeli zastanawiasz się jak stworzyć bazę mailingową, a jedyna korzyść jaka przychodzi Ci do głowy, to zaoferowanie odbiorcy… kalendarza reklamowego, to Twoje budowanie grona odbiorców może nie być zbyt skuteczne. Nie ma sensu proponować klientowi choinki samochodowej z logo Twojej firmy albo kalendarzyka, bo to będzie oznaczało, że za zgodę na jedną reklamę, klient otrzyma inne materiały promocyjne. Wydaje się to oczywiste, ale wciąż są firmy, które właśnie w taki sposób próbują zachęcać konsumentów do zapisywania się do bazy.

Zaoferuj naprawdę ciekawy poradnik w odcinkach, udostępnij interesującego e-booka albo dodaj unikalną usługę, a klienci to docenią!

Dobrze widoczne okno do podania adresu e-mail

Drugi filar odpowiedzi na pytanie o to, jak budować bazę mailingową to widoczność okienka z zapisami. Proponujesz doskonałe korzyści, a adresów nie przybywa? Winna może być właśnie widoczność.

Zadbaj o to, żeby okienko znajdowało się w kluczowych miejscach Twojej witryny. Niech będzie dobrze widoczne w panelu górnym albo przynajmniej na dole strony. Dobrym pomysłem jest też dodanie reklamy wysuwanej albo „odklejanego rogu” (peel away ad). Takie formy nie przeszkadzają w odbiorze treści – użytkownik może je w każdej chwili wysunąć lub schować. Jednocześnie dobra widoczność jest zagwarantowana.

Bardziej radykalnym rozwiązaniem jest pop-up, czyli okienko wyskakujące nad oglądaną stroną. W takim wypadku użytkownik z dużo większym prawdopodobieństwem przeczyta treść zachęty do zapisów (choć część użytkowników zapewne automatycznie kliknie krzyżyk). Jeśli zdecydujesz się na pop-up, pamiętaj, by nie pojawiał się on zbyt często. Wystarczy raz podczas otwierania strony i ewentualnie, gdy użytkownik jest nieaktywny. Reklama wyskakująca co chwilę może być bardzo zniechęcająca. Podobnie jak zbyt duża ilość treści w takim oknie.

Zgoda marketingowa podczas zakupów

W jaki jeszcze sposób można zbudować bazę mailingową? Cenną grupę Twoich odbiorców stanowią osoby, które już zakupiły towar w Twoim sklepie. Dużym błędem jest zapominanie o tych, którzy już przyczynili się do podniesienia wskaźników konwersji. Standardowo poproś o zgodę na wysyłanie informacji marketingowych podczas dokonywania zakupów. Jednocześnie pamiętaj, że taka zgoda nie powinna być obowiązkowa – użytkownik musi mieć możliwość dokonania zakupu bez obligatoryjnego wyrażenia chęci, że pragnie Twoich maili z informacjami o promocjach.

Skąd brać teksty na stronę internetową?

0

W internecie wiele treści to tzw. copy-pasta z innych źródeł. Często trudno byłoby nawet ustalić pochodzenie danego mema, obrazka czy filmu. Niemniej, kopiowanie treści nie zawsze jest możliwe. Zwłaszcza wtedy, gdy prowadzisz własną stronę internetową, musisz zadbać o to, żeby teksty były unikalne. Powodem są zarówno prawa autorskie, jak i skrypty Google nie znoszące plagiatów. Zastanówmy się więc skąd brać teksty na stronę internetową – do własnego bloga, sklepu lub tematycznego portalu?

Giełdy tekstów. Warto?

W poszukiwaniu treści wiele osób trafia na tzw. giełdy tekstów. Cześć takich stron działa podobnie jak banki zdjęć. Po prostu wchodzimy na portal, wpisujemy interesującą nas frazę lub wybieramy kategorię. Następnie widzimy podgląd treści i możemy kupić tekst, który uznamy za odpowiedni.

Inny model to strony pozwalające na szybkie zlecanie tekstów. W takim wypadku podajemy krótki opis treści, której potrzebujemy, wybieramy jakość jaka nas interesuje i otrzymujemy proponowaną cenę. Po 24-48 godzinach otrzymujemy gotowy tekst napisany pod nasze zlecenie.

Czy warto brać teksty na stronę internetową z giełd tekstów i tym podobnych portali? Takie rozwiązanie ma na pewno jedną zaletę: jest bardzo wygodne i zazwyczaj działa dość sprawnie. Niestety dużo gorzej jest w kwestii stosunku ceny do jakości. Giełdy przyjmują teksty praktycznie od każdego pisarza – niektóre z nich nie mają nawet systemu weryfikacji, bo opierają się jedynie na ocenach użytkowników. Część z nich ma własny zespół redakcyjny, który dba o jakość treści. Jednak w takim wypadku cena będzie wyższa, a jakość niekoniecznie doskonała – koniec końców, tekst był napisany przez anonimowego internautę, który po prostu jest użytkownikiem portalu „zatrudnionym” poprzez zarejestrowanie konta. Raczej nie trafisz tu na specjalistę. Zwłaszcza, że osoby, które potrafią dobrze pisać, zdecydowanie wolą prace jako freelancerzy lub copywriterzy w agencjach reklamowych. Giełdy tekstów z reguły oferują pisarzom bardzo niskie stawki.

Podsumowując: to szybkie i bardzo wygodne źródło tekstów, ale niestety stosunek ceny do jakości mógłby być lepszy.

Współpraca z agencjami i freelancerami

W ten sposób dochodzimy do pozyskiwania tekstów na swoja stronę poprzez nawiązanie współpracy bezpośrednio z copywriterem albo agencją. Zazwyczaj taniej jest znaleźć samego copywritera na portalach ogłoszeniowych lub w grupach facebookowych dla internetowych pisarzy i freelancerów. Liczba osób pracujących w tej branży jest ogromna – znajdziesz tu zarówno copywriterów, dla których jest to podstawowe źródło zarobku, jak i osoby dorabiające po godzinach. Po prostu wejść na odpowiednią grupę lub serwis i opisz swoje zlecenie. Zazwyczaj można liczyć na duży odzew i silną konkurencję, która działa oczywiście na korzyść zleceniodawcy.

Przed nawiązaniem współpracy koniecznie sprawdź dotychczasowe teksty stworzone przez freelancera albo agencję i skontroluj ich jakość oraz unikalność. W celu sprawdzenia oryginalności, najlepiej po prostu skopiować fragment tekstu i wkleić go do Google w cudzysłowie.

Kwota, jaką zapłacisz zleceniobiorcy zależy od wybranej propozycji i ewentualnych negocjacji. Stawki są bardzo zróżnicowane. Zazwyczaj wyższa cena idzie w parze z lepszą jakością, ale nie jest to reguła. Rozliczenie polega najczęściej na podawaniu stawki za 1000 znaków napisanego tekstu.

 

Co to jest long tail SEO i kiedy może Ci się przydać?

0

Każda osoba zainteresowana e-biznesem słyszała o SEO, czyli optymalizacji stron pod silnik wyszukiwarki. Pojęcie SEO wiążę się z SEM, które z kolei oznacza marketing w wyszukiwarkach internetowych. W praktyce często te pojęcia używane są zamiennie, choć teoretycznie należałoby stwierdzić, że SEM jest terminem nieco szerszym, bo obejmuje całość działań reklamowych w wyszukiwarkach. A jak ma się ono do tego czym jest pozycjonowanie long tail? Poniżej wyjaśniamy wszystkie najważniejsze kwestie, które wiążą się z tym „tajemniczym” frazesem.

Co oznacza pojęcie long tail?

Co to jest long tail? Nie trzeba być po filologii angielskiej, żeby wiedzieć, iż chodzi o jakiś „długi ogon”. Jest to trafne tłumaczenie, a dokładniej odnosi się do długiego ogona w sprzedaży. Samo pojęcie zostało stworzone przez Chrisa Andersona i w obrazowy sposób odnosi się do wykresu popularności produktów w sprzedaży internetowej.

Jeżeli spojrzymy na statystyki zauważymy, że tylko niewielka ilość towarów cieszy się dużą popularnością. Jest to całkowicie normalne zjawisko – również w klasycznych sklepach. Tyle że z tego powodu klasyczne placówki handlowe kupują i magazynują jedynie te najbardziej znane towary. Po prostu nie ma sensu marnować przestrzeni magazynowej na produkty, które „nie schodzą”. Tymczasem sklepy internetowe, zwłaszcza te sprzedające dobra wirtualne lub nie prowadzące jednocześnie fizycznego punktu sprzedaży, mogą sobie pozwolić na utrzymywanie setek towarów, które sprzedają się rzadko. Ale po co tak działać?

Tutaj właśnie docieramy do sedna odpowiedzi na pytanie, czym jest long tail. Otóż sprzedaż dużej ilości mało popularnych towarów generuje znacznie wyższe zyski niż sprzedaż niewielu najpopularniejszych produktów! To specyfika sprzedaży internetowej. Zwłaszcza duże platformy, jak Amazon czy eBay czerpią ogromne zyski z „długiego ogona”, czyli ogromnej ilości produktów sprzedawanych jedynie od czasu do czasu.

Pozycjonowanie long tail

Filozofia long tail przeniosła się też do świata pozycjonowania, w nieco odmienionej formie. W tym wypadku odnosi się ona przede wszystkim do tego, jakie frazy będziemy wybierać i jakie podstrony promować. Jak działa pozycjonowanie long tail? To proste. W tradycyjnym podejściu wybieramy najpopularniejsze hasła i robimy wszystko, żeby być jak najwyżej w Google. Wydaje się to logiczne. Każdy chce być widoczny przy frazach najczęściej wypisywanych przez internautów.

Tyle, że w praktyce często osiągnięcie dobrych rezultatów okazuje się bardzo trudne albo wręcz niemożliwe. Wyobraź sobie, że próbujesz wypozycjonować swój sklep z telefonami pod frazę „smartfony”. Cała pierwsza strona Google, a najpewniej też kilka kolejnych, będą zajęte przez silną konkurencję. Znajdą się tam portale branżowe, znane sklepy, strony oficjalne dużych producentów. Dostanie się do pierwszej trójki, a nawet dziesiątki wyników na taką frazę jest bardzo, bardzo trudne.

I tu właśnie możemy docenić zalety tego, czym jest long tail w pozycjonowaniu. Co powiesz na to, żeby nie promować strony pod hasło „smartfony”, ale wybrać coś znacznie bardziej precyzyjnego, np. „Huawei p8 lite 16 GB dual sim biały”? Nietrudno się domyślić, że konkurencja będzie w takim wypadku znacznie mniejsza.

Stąd już prosta droga do zrozumienia całej koncepcji long tail. Nie musisz się ograniczać do jednej frazy. Zamiast wykonywać nadludzki i prawdopodobnie beznadziejny wysiłek pozycjonowania pod bardzo ogólną frazę, wykorzystaj potencjał mniej popularnych haseł. Z pewnością jesteś w stanie stworzyć całą masę długich, szczegółowych zapytań. Mogą one zawierać:

  • dokładne nazwy modeli
  • lokalizację: miasto, województwo, dzielnicę
  • kolor, stan (nowy/używany), parametry

Wszystkie te hasła będą wpisywane rzadziej niż ogólne frazy, jak „smartfony”, „mieszkania” czy „komputery”. Ale piękno tego, czym jest long tail, polega właśnie na sumowaniu tych kilku wejść każdego dnia z mało popularnych fraz. W taki sposób jesteś w stanie łatwiej wypromować stronę i zebrać pokaźne grono odwiedzających. Co więcej, każdy użytkownik, który wpisał długi frazes trafi na Twoją witrynę i znajdzie dokładnie to, czego szukał!

Jak pokonać blokadę twórczą?

0

Zarabiasz w branży kreatywnej? A może zajmujesz się działalnością artystyczną? W obu wypadkach może dopaść Cię największa zmora każdego twórcy, czyli blokada. Wena nie przychodzi, a słowa nie chcą się układać. Dotyczy to nie tylko pisania. „Blok” może dotyczyć także muzyków czy grafików. A więc jak pokonać blokadę twórczą?

  1. Zacznij tworzyć cokolwiek

Wiesz, że chcesz lub musisz coś stworzyć (np. dla klienta), ale żaden pomysł nie wydaje się dość dobry? W takim razie po prostu zacznij zapisywać nawet te idee, które wydają Ci się złe. Czasem trudno ruszyć z miejsca, ale nie musisz przecież tworzyć dzieła płynnie od początku do końca – liczy się efekt. Po prostu pisz, nagrywaj, szkicuj – zobaczysz, że z każdą kolejną minutą Twój umysł będzie się z stopniowo odblokowywać i przyjdzie Ci do głowy kilka dobrych pomysłów.

  1. Odpocznij – może jesteś przemęczony

Jeśli masz taką możliwość, po prostu odpocznij. Blokada twórcza nie bierz się znikąd. Kreatywne myślenie wymaga od umysłu bardzo wiele wysiłku. Gdy Twoje nogi są zmęczone nie zmuszasz się do joggingu, a gdy Twój mózg ma dość tworzenia, nie musisz na siłę go zaprzęgać do takich zadań. Odpuść chociaż na jeden dzień, o ile nie goni Cię deadline na wczoraj.

  1. Zmień środowisko pracy

Wiele agencji reklamowych daje możliwość częściowej pracy zdalnej. Freelancerzy natomiast mogą przez cały czas działać, gdzie im się podoba. Jeśli mimo tego zawsze tworzysz teksty czy grafiki w tym samym pomieszczeniu, wśród tych samych ludzi – wprowadź zmianę. Przeniesienie pracy w inne miejsce to skuteczny sposób na pokonanie blokady twórczej. Czasem wystarczy nawet przejść do innego pokoju.

  1. Nie szukaj doskonałego rozwiązania

Chcesz dać klientom lub odbiorcom Twojej twórczości dzieło przygotowane idealnie pod każdym względem? To dobrze o Tobie świadczy, ale może też być przyczyną twórczej blokady. Presja, aby tworzyć perfekcyjne teksty, muzykę czy obrazy potrafi całkowicie sparaliżować działanie. Pomyśl, że tym razem możesz przygotować coś mniej doskonałego. Zobaczysz, że tworzenie pójdzie o wiele lepiej. Co więcej, najpewniej stworzysz zaskakująco dobre dzieło!

  1. Ustal deadline

Nie lubisz ścisłych deadline’ów? To oczywiste, nikt za nimi nie przepada, bo to dodatkowy stres. Ale trzeba też przyznać, że terminy mają dużą moc oddziaływania i potrafią zmotywować do działania. Rozumie to każdy, kto pisał pracę dyplomową w ciągu ostatniego miesiąca studiów. Czasem więc dobrze ustalić deadline z klientem, nawet gdy odbiorca się tego nie domaga.

  1. Pospiesz się!

Tworzysz sam dla siebie albo nie masz ustalonego deadline’u? W takim razie możesz pokonać blokadę twórczą podobną techniką. Mianowicie: spróbuj stworzyć dzieło jak najszybciej, a ewentualne poprawki wprowadź na końcu. Czasem łatwiej napisać całą stronę w pół godziny niż jeden krótki opis, gdy masz na to cały dzień. Jest to związane z zarządzaniem czasem. Jeśli sam dajesz sobie dużo czasu na wykonanie zadania, prawdopodobnie nadasz sobie taki tempo, że wykorzystasz cały dostępny czas, mimo że tak naprawdę dałoby się wykonać dzieło trzy razy szybciej. Pospieszne działanie to też technika stosowana przez komercyjnych twórców. Niejeden przebój powstał w ciągu godziny, choć średnio komponowanie jednego kawałka może trwać tygodniami.

  1. Stwórz konspekt

Bardziej zorganizowanym sposobem na to, jak przełamać barierę twórczą jest tworzenie planów i konspektów. Jest to technika przydatna przede wszystkim podczas pisania. Gdy starasz się od początku do końca ogarnąć umysłem całość artykułu, wykonujesz podwójną pracę i pisanie jest trudniejsze. Jeżeli najpierw stworzysz konspekt i założysz sobie, że każdy punkt będzie zawierał np. 1000 znaków, tekst powstanie znacznie szybciej, a do tego będzie miał bardziej przejrzysty układ!

Czy warto czekać na wenę?

W ramach podsumowania dodajmy, że wena to nie wszystko. Miło jest tworzyć, gdy czujesz, że słowa czy dźwięki same się układają, a kolejne pomysły po prostu wpadają do głowy bez żadnego wysiłku. Przyjemność tworzenia czy poczucie inspiracji jednak często wcale nie przekładają się na jakość dzieła. Zdarza się, że tekst czy piosenka stworzone zupełnie bez weny, w poczuciu blokady twórczej okazują się rewelacyjne, gdy wrócisz do nich po paru dniach. Dlatego nie przejmuj się, gdy masz coś do stworzenia, a nie czujesz przypływu niebiańskiej inspiracji. Pomyśl, że jesteś profesjonalistą i po prostu działaj.

Jak napisać dobry opis produktu do sklepu internetowego?

0

Masz już piękny sklep online i najlepszy asortyment w branży? W takim razie czas na dodanie produktów na stronę, najlepiej razem z interesującą treścią. Jak stworzyć dobry opis produktu do sklepu internetowego?

Nie pisz zbyt złożonymi zdaniami

Wielu początkujących copywriterów tworzy bardzo długie, skomplikowane zdania. Wygląda to trochę tak, jakby twórca tekstu chciał za wszelką cenę udowodnić, że perfekcyjnie opanował zasady gramatyki i jest w stanie tworzyć sentencje zrozumiałe tylko dla intelektualnej elity. Tyle, że w marketingu zupełnie nie o to chodzi. Popisy językowe warto zostawić sobie na debaty Oxfordzkie. Cel opisu marketingowego jest przeciwny: chcesz trafić do użytkownika, niezależnie od tego, czy potencjalny klient jest doktorem filologii polskiej czy też z trudem łączy literki w wyrazy. Opis powinien być prosty i zrozumiały.

Aby osiągnąć odpowiedni efekt, postaraj się ograniczyć ilość imiesłowów i zdań wielokrotnie złożonych. Dobry opis produktu nie musi też zawierać szyku przestawnego i mało znanych wyrazów obcojęzycznych.

Nie używaj przesadnie fachowego języka

Jeśli sprzedajesz komputery, z pewnością świetnie się na nich znasz. Ale szczegółowy opis architektury pamięci RAM nie zachęci do kupna Twojej cioci, która po prostu chce kupić ładnego netbooka do przeglądania Pudelka i Allegro. A więc jak stworzyć dobry opis produktu dla każdego odbiorcy? Odpowiedź brzmi: najlepiej pisać językiem prostym, bez fachowych zwrotów, zrozumiałym dla laika. Nie dotyczy to tylko specjalistycznych sklepów, których głównymi odbiorcami są profesjonaliści – w takim wypadku warto zaimponować fachowością.

Wyróżnij najważniejsze fragmenty

Wzrok odruchowo skupia się na wyróżnionych fragmentach tekstów. Zastosuj większą czcionkę, pogrubienie lub kolor, by zaznaczyć najważniejsze informacje w tekście. Dzięki temu ułatwiasz też skanowanie wzrokiem opisu – to ważne, gdy ktoś pośpiesznie przegląda strony, by szybko znaleźć pożądany produkt.

Nie przesadzaj z wyróżnieniami

Z drugiej strony, nie warto przesadzać z wyróżnieniami. Nadmiar kolorów, czcionek i podkreśleń to zmora zwłaszcza aukcji na Allegro. Niektórzy sprzedający każde zdanie wyróżniają w inny sposób, a użytkownik potrzebuje długiej chwili, by odnaleźć się w takiej nieestetycznej mozaice. O ile oczywiście nie zrezygnuje z zakupu. Dodajmy, że przekoloryzowane opisy wyglądają bardzo nieprofesjonalnie.

Pamiętaj o odpowiedniej długości

A jaką długość powinien mieć dobry opis produktu? Najlepiej taką, jak tego wymaga treść, którą chcesz przekazać. Konkretniej: możesz śmiało tworzyć opisy na 1000-2000 znaków, licząc ze spacjami (licznik znaków oraz wyrazów znajdziesz w Wordzie, w dolnym lewym rogu). Taka długość powinna wystarczyć na umieszczenie ważnych informacji, a jednocześnie nie znuży użytkownika. Nie musisz posuwać się do całkowitego skracania. Popularny mit marketingowy głosi, że krócej zawsze oznacza lepiej. Cóż, na pewno nie zyskasz na skrótowym, hasłowym opisie, jeśli użytkownik pozostanie niedoinformowany.

Pobudzaj wyobraźnię i wzbudzaj emocje

Skuteczny tekst marketingowy zazwyczaj oddziałuje na wyobraźnię i emocje użytkownika. Zawrzyj w opisie produktu zdania przedstawiające to, jak wygląda korzystanie z oferowanego towaru. Napisz, jakie uczucia temu towarzyszą.

Zwróć uwagę na korzyści

Dobry opis produktu powinien zawierać opis korzyści dla odbiorcy. Nie skupiaj się jedynie na cechach produktu, ale napisz, co użytkownik zyska po dokonaniu zakupu.

Zachęcaj do działania

Dodaj zdanie zachęcające do działania. Zaproś użytkownika do kontaktu lub po prostu napisz, by zamówił Twój produkt. Praktyka pokazuje, że teksty zawierające tzw. call to action pozwalają na uzyskanie dużo wyższej konwersji.

Dobry opis produktu musi być zgodny z SEO

Pisząc dowolne teksty do sklepu internetowego, musisz mieć na uwadze optymalizację pod wyszukiwarki. Nie zapomnij o podstawowych zasadach SEO również podczas tworzenia opisu produktu. Wyróżnienia, nagłówki, pogrubione frazy… Te wszystkie „dodatki” są pomocne nie tylko przy pisaniu długich artykułów.

Jak samemu pozycjonować stronę?

0

Słyszałeś już o pozycjonowaniu? Jeśli masz cokolwiek wspólnego z e-biznesem, z pewnością to pojęcie obiło Ci się uszy. Pozycjonowanie jest terminem wykraczającym poza ramy Internetu, ale w sieci stało się praktycznie synonimem działań związanych z SEO/SEM. Innymi słowy, mowa o pozycjonowaniu w wyszukiwarkach, czyli o wszelkich działaniach, które mają na celu poprawienie pozycji na liście wyników wyszukiwania. Jak samemu pozycjonować stronę? I dlaczego warto zająć się tym tematem?

Pozycjonowanie na własną rękę

Działania SEO są o tyle specyficzne, że można wykonywać je na własną rękę. Oczywiście profesjonalni pozycjonerzy osiągną efekty szybciej, a ich działania będą lepiej skoordynowane i prawdopodobnie dadzą wyższą konwersję. Niemniej, jeżeli prowadzisz sobie dodatkowy biznes na boku albo z innych powodów nie chcesz płacić za pozycjonowanie, zamiast gotówki możesz zainwestować własny czas. Wobec tego jak samemu pozycjonować stronę? Oto kluczowe punkty skutecznych działań SEO:

  1. Regularnie dodawaj nowe, wartościowe treści

Znaczna część działań w branży SEO sprowadza się do tworzenia i regularnego dodawania nowego contentu. Powód jest prosty: Google chce pokazać użytkownikom strony, które dostarczają wiele cennej wiedzy na wskazany temat. Jeżeli na Twojej stronie cały czas pojawiają się teksty dotyczące danej tematyki, skrypty wyszukiwarki z pewnością to docenią. Właśnie dlatego warto prowadzić firmowego bloga albo stworzyć zakładkę z artykułami. Możesz pisać porady, testy sprzętu czy nawet własne opinie. Idealnie, gdy uda Ci się tworzyć artykuły o dużej wartości merytorycznej, które są atrakcyjne dla czytelnika.

  1. Dbaj o unikalność treści

Kluczowym zagadnieniem w branży SEO jest unikalność. Jeżeli chcesz samemu pozycjonować stronę, nigdy nie kopiuj opisów produktów czy artykułów z innych źródeł. Google dobrze radzi sobie z wykrywaniem plagiatów. I nie chodzi nawet o to, że możesz mieć problemy z naruszeniem praw autorskich, ale o to, że wyszukiwarka uzna Twoją stronę za kopię i ukryje ją w wynikach wyszukiwania. Innymi słowy, kopiowanie treści po prostu szkodzi pozycji w Google.

  1. Zbieraj dobre linki

Obok treści, zbieranie linków jest najważniejszym filarem pozycjonowania. Odnośniki sprawiają, że „roboty” Google dotrą do Twojej strony i ją zaindeksują. Przy okazji jednak Google sprawdza, ile linków wskazuje na daną witrynę i czy odnośniki te pochodzą z dobrych źródeł. Jeśli więc chcesz samodzielnie pozycjonować stronę, zaparz sobie wieczorem herbatkę, wejdź na branżowe fora i dodaj kilka komentarzy z linkami. Następnie znajdź tematyczne blogi i dodaj posty z linkiem. Napisz artykuł na zewnętrzny portal i wyślij tekst do publikacji – oczywiście z jednym, dwoma linkami w treści.

Podobnie jak treści, nowe linki powinny być dodawane regularnie. Lepiej pozyskać codziennie pięć nowych odnośników niż pięćdziesiąt linków raz na miesiąc.

  1. Zadbaj o optymalizację techniczną

Bardzo ważnym zagadnieniem jest również optymalizacja techniczna witryny. Jak samodzielnie pozycjonować stronę w ten sposób? Niezbędna będzie tu wiedza z zakresu tworzenia stron. Przede wszystkim powinieneś postarać się, by strona szybko się wczytywała, a linki były możliwie przejrzyste (bez niepotrzebnych znaków i wyrazów). Lepiej, gdy adres podstrony zawiera nazwę kategorii niż gdy w linku widzimy coś w rodzaju „category-1” albo samą cyfrę. Nie warto też wstawiać tekstów, które znajdują się na grafice – Google nie będzie potrafiło ich odczytać. Artykuł w formie grafiki (np. obrazka .png czy .jpeg) będzie miał małą wartość z punktu widzenia pozycjonowania.

  1. Skup się na jednej branży

Częstym błędem osób, które dopiero zaczynają przygodę z e-commerce jest tworzenie strony dotyczącej wielu zagadnień… zupełnie niepowiązanych. Zdarzają się sklepy oferujące narzędzia ogrodnicze obok wiatrówek i prezentów gwiazdkowych. To samo dotyczy blogów z artykułami na temat zdrowia, urody i… tabletów. Wrzucanie wielu tematów do jednego worka to marketingowy strzał w kolano. Taką stronę będzie też trudniej wypozycjonować, bo Google będzie miało problem z określeniem, czego właściwie dotyczy zawartość witryny. W konsekwencji strona będzie z trudem wspinać się na dobrą pozycję w wynikach wyszukiwania, w którejkolwiek kategorii.

Jak pozycjonować? Konsekwentnie!

Powyżej wypisaliśmy absolutnie podstawowe odpowiedzi na pytanie o to, jak samemu pozycjonować stronę. Te informacje powinny Ci wystarczyć na dobry początek, ale gdy tylko znajdziesz trochę czasu, nie wahaj się pogłębiać wiedzy. Pozycjonowanie to bardzo szeroki temat. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zapraszamy również do czytania kolejnych artykułów, które pojawią się na naszym blogu.

Reklama na Facebooku: dlaczego nie warto kupować fanów?

1

Nowoczesna firma nie może istnieć bez reklamy, a współczesna reklama nie może istnieć bez Facebooka. Oficjalne konto na popularnym portalu społecznościowym jest zakładane „obowiązkowo” wraz utworzeniem firmowej strony www, a na podstronach, w artykułach i przy produktach zwykle znajdują się społecznościowe buttony. Reklama na Facebooku jest też integralną częścią każdej kampanii marketingowej, a nie brakuje firm, które skupiają promocyjne działania jedynie na FB. Oczywiście cały ten wysiłek ma określone cele, takie jak:

  • trafienie do jak największej ilości potencjalnych klientów,
  • nawiązanie interakcji z konsumentami z grupy docelowej,
  • budowanie trwałych relacji z odbiorcami.

Każda kampania jest nieco inna, a i pożądane efekty mogą być odmienne, jednak zwykle reklama na Facebooku wymaga, byśmy trafili do dużej liczby użytkowników – najłatwiej i najtaniej można to zrobić wtedy, gdy dysponujemy własną bazą fanów. I tu właśnie pojawia się pokusa, by pójść na skróty i szybko powiększyć grono stałych odbiorców.

Sztuczni fani na Facebooku mogą zaszkodzić

Sztuczni fani na FB mogą zaszkodzić

Gdy po miesiącu regularnych działań, nasza reklama na FB jeszcze nie sprawiła, że mówią o nas wszystkie stacje telewizyjne, przychodzi chęć skorzystania z innej możliwości – kupowania paczek fanów. Do właścicieli nowych fanpage’y takie oferty często docierają same. Osoby sprzedające paczki proponują je na Allegro, w mailach i za pośrednictwem wiadomości na samym Facebooku. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda dobrze: płacimy 100 zł i po tygodniu mamy 500 nowych lajkujących. Fanpage od razu wygląda poważniej, a posty zyskują większy zasięg. Problem w tym, że to efekty bardzo krótkotrwałe i nie zwiększające konwersji.

Dlaczego skutki są tak negatywne? Przede wszystkim dlatego, że reklama na Facebooku ma sens tylko wtedy, gdy trafia do osób realnie zainteresowanych naszą ofertą. Gdy proponujemy nowe buty biegowe osobom, które interesują się joggingiem możemy liczyć na to, że nasz post zostanie wielokrotnie polubiany, udostępniony i skomentowany. Facebook „zauważy” tę popularność i rozszerzy zasięg publikacji, dzięki czemu nasze obuwie dotrze do jeszcze większej liczby użytkowników, np. znajomych tych biegaczy, którzy zapewne również są fanami aktywnego wypoczynku… Reklama na FB nakręci się sama, koszt pozyskania jednego klienta będzie malał.

Social media są stałą częścią kampanii reklamowych

W przypadku kupionych fanów duże zasięgi są widoczne tylko na początku. Zwykle sztucznie pozyskani wielbiciele po prostu zignorują naszego posta – o ile konta w ogóle będą użytkowane przez prawdziwych userów. Duża część kont może być fejkowa. W konsekwencji skrypty Facebooka ograniczą widoczność naszych postów. W końcu dlaczego portal ma promować treści, których nie lajkują nawet rzekomi fani marki? W konsekwencji jedyną zaletą kupowania fanów pozostaje to, że fanpage będzie wyglądał na bardziej popularny. Jednocześnie musimy liczyć się z dużą wadą: efektywne promowanie naszych treści będzie znacznie trudniejsze.

Konsekwentna reklama na Facebooku

Sztucznie podsycana popularność na Facebooku może skończyć się marketingową klapą. Na FB o wiele lepiej sprawdza się „praca u podstaw”. Reklama na Facebooku będzie skuteczna, gdy będziemy regularnie dodawać nowe posty, dbać o interakcję z fanami, pisać merytoryczne treści, organizować konkursy i krok po kroku budować społeczność. Oczywiście warto dodać do tego płatną reklamę najciekawszych treści.

Facebook pozwala na dość dokładne określenie profilu użytkowników, do których ma trafić promowany post. Dobrze jest więc śledzić efekty poszczególnych kampanii, testować różne scenariusze i wprowadzać modyfikacje aż reklama na FB zacznie dawać pożądane efekty.

Przeciwdziałanie wypaleniu zawodowemu – jak zapobiec syndrom wypalenia w pracy?

0

Każdy, kto pracuje online doskonale wie, jak mozolna i męcząca potrafi być ta praca. Wiele osób często ma serdecznie dość swojego zawodu. Mimo że na co dzień czujemy się panami własnego losu i bardzo cenimy sobie możliwość pracowania z każdego zakątka na świecie, każdy czasami czuje się wypalony. Odpoczynek, relaks, oderwanie się od pracy zazwyczaj pomagają. Jeśli jednak stan znużenia pracą i niechęci do podejmowania aktywności związanej z zawodem utrzymuje się przez dłuższy czas, możemy mieć do czynienia z zespołem wypalenia zawodowego. Co to takiego i przede wszystkim, jak temu zapobiec? Podpowiadamy, co zrobić, by nie zabić w sobie pasji.

Zespół wypalenia zawodowego – poznaj swojego wroga

Wielu psychologów bije na alarm, że tempo naszego życia i oddanie się pracy w stu procentach coraz częściej powoduje wystąpienie zespołu wypalenia zawodowego. Czym jest wypalenie? Jest to zespół współwystępujących objawów, które spowodowane są przeciążeniem wynikającym z nadmiaru obowiązków zawodowych. Osoba wypalona zawodowo nie odczuwa satysfakcji z aktywności, która do tej pory ją cieszyła. Wiele osób zaczyna wręcz nienawidzić swojej pracy. Pojawiają się objawy podobne do depresji. Praca online sprzyja pojawianiu się zespołu wypalenia zawodowego. Większość z nas ma bowiem kontakt z innymi – klientami, współpracownikami – wyłącznie w świecie wirtualnym. Prace przez Internet mają najczęściej charakter powtarzalny – pisanie tekstów, pozycjonowanie, katalogowanie. Nawet największy entuzjasta może się poczuć znudzony. Pozostaniu w dobrej kondycji psychicznej i utrzymaniu wydajności nie sprzyjają także nienormowane godziny pracy. A każdy freelancer doskonale wie, jak kuszące jest oddanie się w 100% nowemu projektowi.

Odpoczynek, reset i różnorodność

To, że branża online jest wyjątkowo mocno narażona na wypalenie zawodowe nie oznacza, że copywriterzy, pozycjonerzy czy informatycy są skazani na utratę serce do swojej pracy. Wystarczy tylko wprowadzić szereg działań prewencyjnych, by każdego dnia czerpać z pracy online taką samą satysfakcję, jak w pierwszych tygodniach naszej działalności. Pamiętajmy, że sekret tkwi w równowadze między pracą i odpoczynkiem. Znajdźmy swój własny sposób na odpoczynek i tzw. reset. Każdy inaczej pozbywa się napięcia nagromadzonego w czasie pracy. Wypoczęty pracownik to wydajny pracownik. W przypadku, gdy sami jesteśmy sobie szefami i pracujemy w zawodach wymagających kreatywności jest to szczególnie ważne. Starajmy się także w miarę możliwości urozmaicać zadania czekające na nas w pracy. Pisząc teksty seo wybierajmy szeroki zakres tematyki, przyjmując zlecenia na pozycjonowanie stron, starajmy się stale udoskonalać swoją wiedzę i stawiać sobie coraz trudniejsze, ale możliwe do osiągnięcia wyzwania. Nic tak nie motywuje do wstania do pracy, jak czekający na nas szczyt do osiągnięcia. Pomocne może się okazać nawet zmienianie otoczenia pracy czy pozycji, w której pracujemy. Warto uruchomić swoją inwencję twórczą i wykorzystać ją do walki z nudą w pracy.

W jaki sposób możemy rozwinąć naszą kreatywność?

0

Kreatywność stanowi bardzo istotny czynnik w naszym życiu – dzięki niej możemy stale się rozwijać, doskonalić nasze umiejętności, a także być stale zmotywowanym do działania. Żyjemy jednak w czasach, w których jesteśmy wyjątkowo zabiegani – a to praca, a to problemy w domu, w dodatku trzeba jeszcze załatwić wiele istotnych spraw i w efekcie brak nam czasu wolnego. Takie działania jednak na dłuższą metę spowodują u nas złe samopoczucie psychiczne. Jak więc nauczyć się odpowiedniego gospodarowania czasu oraz pobudzać naszą kreatywność?

ZOBACZ TEŻ